CO CHCE CI POWIEDZIEDZIEĆ DZIECKO ALE SIĘ BOI

Ile krętych ścieżek do tej pory przeszedłeś aby znaleźć się Tu i Teraz?

TYLKO SAM WIESZ …

Rzekłbyś: „KSIĄŻKĘ MOŻNA NAPISAĆ”.

Otóż przyznam Ci rację, zdecydowanie książkę można o tym napisać co ciebie, czy nas spotyka w życiu i ile trzeba mieć umiejętności życiowych aby w tym miejscu i w tym czasie być i zadbać nie tylko o siebie ale o bliskich swojej rodziny, szczególnie dzieci aby poradziły sobie w życiu, nie gorzej niż Ty sam…

Każdemu rodzicowi, niezależnie od szerokości geograficznej przyświeca idea aby tak wychować (poprowadzić dzieci), aby w życiu dorosłym, już jako jednostki samodzielne, samodzielnie mogły decydować o życiu i w nim się w oprawny sposób odnaleźć.
Dlatego od pierwszych dni przyjścia oseska, robisz wszystko aby było w najlepszym porządku, aby nic nie brakowało twojemu potomkowi, aby nigdy nie stała mu się krzywda i aby nigdy nie przytrafiło mu się nic złego.

W tym celu, między innymi, czytasz literaturę jak powinna wyglądać wyprawka, zasięgasz języka edukacji wśród bliskich, rodziny, znajomych. Śledzisz nowinki dotyczące kosmetyków dla dzieci, kupujesz różowe śpioszki dla dziewczynki, niebieskie dla chłopczyka… I tak dalej i tak dalej… Następnie kupujesz zabawki edukacyjne – najlepiej najpierw czerwone i piszczące, potem bardziej nastawione na szkolenie zdolności manualnych (np.kulę z otworkami do której wrzuca się jakieś tam geometryczne kształty), obserwujesz uważnie, czy w danym miesiącu dziecko już bawi się nóżkami, czy siada zgodnie z kalendarzem rozwoju dziecka, wszystkie niepokoje konsultujesz z lekarzem… Jeśli „on” coś zauważy, wysyła na dalsze terapie bądź nie. Jesteś na ogół uzależniony od wiedzy innych, w temacie rozwoju dziecka, słuchasz pokornie co mówią ci „eksperci” i wykorzystujesz wskazówki innych do prawidłowego „prowadzenia dziecka”.

Z drugiej strony, skąd masz wiedzieć jak wychowywać dziecko, skoro nigdy do tej pory ci tego nie powiedziano, ani nie byłeś na stażu u nikogo w tej kwestii, ani na żadnych warsztatach w tej tematyce? Chłoniesz zatem wiedzę z takich czy innych źródeł, a wiedza w tym temacie jest na ogół taka sama, po cokolwiek byś nie sięgnął.
Jednym słowem: Sztampa.

No i dobrze, bo w innym wypadku jakbyś sobie mógł poradzić RODZICU w materii, która cię dotyka po raz pierwszy? Nikt nie kończy studiów „wychowanie dziecka”, a potem naciska magiczny guzik i ma dziecko następnego dnia dostarczone przez DHL.
To się odbywa samoczynnie przecież …
Dni mijają, potomek rośnie, każdy dzień przynosi coś nowego, ty masz swoje obowiązki, dziecko wymagania i … zawsze jest ten pierwszy raz, kiedy złapiesz się na myśli: kiedy ja się się wyśpię? Albo: babcia mogłaby wziąć Jasia vel Hanię na sobotę do siebie.
Potrzebuję chwili aby odpocząć bo inaczej nie dam rady …

W sytuacji kiedy zastukała ta myśl u ciebie, a dziecko w tym właśnie momencie wymyśliło sobie, że potrzebuje twojej uwagi, reakcja twoja może przebiec różnie. Na przykład: zrobisz wszystko co dla dziecka w tej chwili jest potrzebne i puścisz tę myśl (do następnego razu), w końcu jesteś odpowiedzialnym rodzicem albo zrobisz dla dziecka wszystko co jemu jest potrzebne i powiesz:

możesz na chwilę zająć się sam/sama?
Mamusia/Tatuś jest zajęty, zmęczony…
Masz tu smoczka, zabawkę…
Wszystko jest w porządku…
Zaśnij w końcu…

Czy dziecko ciebie wtedy zrozumie ? Otóż nie!

Dziecko do 10 roku życia, niezależnie od tego co usiłujesz do niego powiedzieć i tak ciebie nie rozumie. To tak jakbyś ty, TERAZ spotkał chińczyka, który w swoim języku będzie ci tłumaczył jak działa Hyperloop – projekt nowego środka transportu pasażerskiego i towarowego finansowany przez miliardera Elona Muska w podziemiach Los Ageles.

Mimo, że chińczyk będzie starał się w jak najprostszy sposób, swoją elokwencją wytłumaczyć funkcjonowanie tychże kapsuł, to i tak ty będziesz z niecierpliwością przebierał nogami, otwierał usta, drapał się po głowie etc., inaczej: dawał mu znaki, że nie pojmujesz o co mu chodzi. Ale z wyrazu jego twarzy, jego ruchów będziesz mógł odczytać jakie ma intencje.

I tak samo twoje dziecię, które do 10 roku życia ma swój świat.
Dlaczego? Ano dlatego, że dziecko przychodząc na świat ma rozwiniętą prawą półkulę mózgu, która odpowiada za tzw. „pierwszy efekt” (czyt.: wrażenie, kiedy nie wypowiadając jednego słowa, ktoś już ciebie akceptuje lub nie. Kiedy masz ochotę być przytulonym lub wyrażasz brak tej ochoty, to również prawa półkula mózgu za tym stoi. Ta półkula powoduje również (w późniejszym życiu), np. myśl: ”tak mi podpowiada intuicja „lub „ hm, to jakieś jest dziwne”.

Dzieci do 10 – go roku życia mają swój świat…

Co więcej: do 2 roku życia, mózg dziecka przebywa w emisji fal DELTA* – te fale u ciebie występują podczas głębokiego snu, a u dziecka są naturalne, biologiczne. Następnie mniej więcej do 6 roku życia dziecko funkcjonuje na poziomie fal THETA – czyli na falach, jakim jest stan hipnozy albo głęboki stan medytacji. Powyżej 6 roku życia do plus minus 12 roku życia, dominują fale ALFA – odpowiedzialne za stan relaksu.

Można zatem powiedzieć, że mózg dziecka do 6 roku życia, funkcjonuje w stanie hipnotycznego transu, a potem do 12 roku życia ma RELAKS, niemniej wszystko chłonie jak „gąbka” przede wszystkim zapisując i przetwarzając informacje przez prawą półkulę mózgu, a więc przez EMOCJE i układ somatyczny (cielesny).

Nasze pierwsze wrażenia pochodzą ze zmysłów – wzrok, słuch, dotyk, węch, smak, nocycepcja (odczuwanie bólu), zmysł temperatury, zmysł równowagi, propriocepcja (zmysł ułożenia ciała i napięcia mięśniowego), percepcja czasu.

Wrażenia płynące z tych zmysłów NIE SĄ KODOWANE JAKO SŁOWA ALE JAKO DOZNANIA SOMATYCZNE (cielesne): ZAPACHY, DŹWIĘKI, DOZNANIA DOTYKOWE, SMAKOWE, UŁOŻENIE CIAŁA, REAKCJE NARZĄDÓW są już na zawsze zakodowane w głębi twojego umysłu.

To zakodowanie w głębi twojego umysłu jest ci potrzebne, a zarazem przeszkadza. Potrzebne jest do przetrwania ciebie jako człowieka, w końcu na bazie tych doświadczeń rozwijasz się, potrafisz coraz bardziej i bardziej samodzielnie funkcjonować ale przeszkadza gdyż wszelkie te informacje (negatywne i pozytywne) będą wywoływały zawsze ten sam efekt w twoim ciele, co za pierwszym razem kiedy wystąpił ten pierwszy bodziec.

Przykład pierwszy:

Jasio ma 4 lata i ugryzł go pies w łydkę. Wywołało to w nim emocje przerażenia, bólu, spowodowało napięcie mięśniowe (lub jego brak), kazało coś krzyczeć, płakać (upust nagromadzonych emocji z daną sytuacją), wzmogło się bicie serca i zaschło w gardle.

Sytuacja dobrze się skończyła, rodzice zaopiekowali się Jasiem, przytulili, okazali bezpieczeństwo itd. Minęły lata i Jasio stał się JANEM. JAN leży sobie teraz wygodnie na plaży, podziwia tafle wody i podbiega do niego pies. JAN, może już nie krzyczy z bólu czy strachu i nie płacze ale serce zaczyna mu mocniej bić, zasycha mu w gardle, mięśnie się napinają i zaczyna krzyczeć ale nie do mamy i taty tylko na właściciela. Sytuacja jak guzik maszyny, wprawiła w ruch ciało identycznie jak przed laty.

Przykład drugi:

Hania wydłubała oko z Misia swojej kuzynki. Zrobiła się afera, bo raz, że to był ulubiony Miś jej kuzynki, to jeszcze trochę kosztował jego zakup.
Kuzynka się rozpłakała, bo emocjonalnie jest związana z Misiem, który jest najlepszym jej przyjacielem i w związku z tym, Misiowi nie może się nic złego stać.

Hania widząc łzy i rozpacz kuzynki – sama robi się smutna, jest jej przykro i stara się nadrobić sytuację jak tylko może i potrafi. Przychodzi Mama lub Tato i widząc sytuację – załóżmy – karci Hanię za jej zachowanie, słowem i pochmurną miną, a może i nadając jakąś karę, czy wymuszając przeprosiny.

Hania w związku z tym, nie wie co ma zrobić… jej i tak jest już przykro,że zrobiła to co zrobiła, najchętniej schowałaby się w daleki kąt. A tu w dodatku jeszcze niezadowolenie, (krzyk?) od strony rodzica, który poprzez swoją reakcję na zdarzenie podwoja u Hani poczucie winy i jeszcze ją kara (wydając zakaz np. oglądania bajek).

U Hani oprócz smutku, który spowoduje schowanie głowy w ramionach lub jej opadnięcie, pojawi się reakcja ze strony narządów wewnętrznych (na przykład ścisk w żołądku, klatce piersiowej, bóle brzucha). Pojawi się też trauma w postaci rysy na zaufaniu do taty/mamy i zachwianie poczucia bezpieczeństwa.

Kiedy Hania stanie się HANNĄ , w sytuacji kiedy coś zrobi ale nieświadomie źle, będzie miała takie same objawy – albo nawet większe (z powodu nakładania się stresu codziennego przez jej życie) jak wówczas za pierwszym razem, kiedy była małą dziewczynką. W przypadku przeciążenia systemu nerwowego i niemożności samoregulacji systemu obronnego (przeładowanie stresem), nasza Pani Hanna będzie miała liczne dolegliwości ze strony układu pokarmowego, a także problemy z samooceną i swoją wartością, skłonności do depresji, uciekania… a być może poczucia ofiary.

CIAŁO PAMIĘTA PRZEZ CAŁE ŻYCIE TWOJE PIERWSZE EMOCJE I REAKCJE

W dorosłym życiu, najpierw ta pamięć będzie wykorzystywana do podjęcia NIBY TWOICH LOGICZNYCH DECYZJI i warunkować będzie twoje dalsze funkcjonowanie.

Ważne prawda?

Zwłaszcza gdy jest się RODZICEM i ma się na celu wychowanie dziecka na szczęśliwe i samodzielne.

Nasuwa się takie przesłanie tej wiedzy O NAS SAMYCH: Zanim WYRAZISZ NEGATYWNE EMOCJE do dziecka (czy do twojego innego respondenta), albo jeśli je zwerbalizujesz krzykiem lub inną formą agresji, uświadom sobie przede wszystkim gdzie i skąd się bierze twoja frustracja i jaki ma przede wszystkim destrukcyjny wpływ na działanie twojego organizmu a w dalszej kolejności jak odbije się to na twoim respondencie.